Dzieje pszczelnictwa w Polsce cz. 2.

Pasiecznictwo przydomowe i zmierzch bartnictwa

Największy rozkwit bartnictwa w Polsce przypadł na wiek XVI i pierw­szą połowę XVII. Z końcem tego stulecia rozpoczął się powolny upadek tej formy gospodarki, a na jej miejsce zaczęło się rozwijać pasiecznictwo przydomowe. Przyczynił się do tego m.in. stopniowo postępujący wyrąb lasów i zwiększanie się powierzchni ziemi ornej. Z czasem zwiększała się coraz bardziej odległość między puszczą a domostwem rolnika, a kurczenie się obszarów leśnych zmuszało ich posiadaczy do wydawania zakazów wstępu do puszczy i drążenia barci w drzewach. Tylko w rozległych puszczach królewskich, magnackich czy biskupich nadal istniało jeszcze bartnictwo uprawiane przez wspomniane bractwa bartne, złożone z ludzi związanych z lasem. Ale chłop, szlachcic czy magnat ziemski chowali już pszczoły przy domu.

Pasiecznictwo przydomowe stopniowo wypierało starodawną gospodar­kę pszczołami, która tylko w pewnych okolicach Polski przetrwała aż do połowy XIX stulecia. W latach 1820—1830 znaczne ilości barci notowano jeszcze w puszczach Tucholskiej, Kurpiowskiej, Białowieskiej i Kozienic- kiej; ogólną ich liczbę oceniano mniej więcej na 20 000. Ostateczny kres położyły bartnictwu rozporządzenia zabraniające chowu pszczół w lasach rządowych, wydane przez zaborców w połowie XIX wieku. Jednakże je­szcze na początku naszego stulecia spotykało się bartników w zapadłych kątach kraju. Jedną z przyczyn, dla których bartnictwo w Polsce prze­trwało tak długo, było to, że nie ulegało ono tak łatwo zniszczeniu przez wojny. Żołnierze wojsk najezdnych woleli nie zapuszczać się w ostępy leśne; tam zaś chroniła się ludność ze zniszczonych terenów, a niejeden z uchodźców przystawał do bartników i wraz z nimi pracował.

Czas zapoczątkowania w Polsce chowu pszczół w ulach przydomowych nie jest dokładnie znany. Pierwsze wzmianki o pasiekach i o ulach „domowych” pochodzą z XIV w., ale należy przypuszczać, że w wielu oko­licach kraju pasiecznictwo uprawiano wcześniej, w innych zaś później (np. na Białostocczyźnie w XVII w.).

Pierwotnym ulem na terenach Polski, typowym dla chowu pszczół wywodzącego się z bartnictwa, była kłoda. Początkowo ul taki powstawał zapewne przez ścięcie części drzewa bartnego. Właściciel barci zabierał ją z lasu i umieszczał w pobliżu swego domu. Z czasem przekonano się, że w ściętej barci pszczoły „wiodą się” nie gorzej niż w lesie, że łatwiej moż­na je dopilnować, a gospodarka jest o wiele dogodniejsza.

Pierwsze ścięte barcie ustawiano pionowo, aby pszczoły „żyły w takich samych warunkach jak w rosnącym drzewie”. W celu uchronienia górnej części kłody przed zamakaniem okrywano ją „czapą” z kory, desek lub słomy. Takie kłody-stojaki (rys. 7) stanowiły pierwotny typ ula; układa­ne w pozycji leżącej (z tym, że „głowa” była uniesiona nieco ku górze), czyli klody-leżaki (rys. 8), pojawiły się znacznie później. W kłodach-leża- kach pomieszczenie dla pszczół miało już oczywiście kształt odmienny niż w pierwotnej komorze barci, gdyż plastry pszczoły budowały w nich za­zwyczaj prostopadłe do osi pnia.

Poza kłodami używano w niektórych okolicach Polski uli nierozbieralnych jeszcze innych typów, ale te zaczęły pojawiać się prawdopodobnie, dopiero w XVIII stuleciu. We wschodnich częściach Małopolski używano dziuplanek i bezdenków, a w innych rejonach kraju — także słomianych kószek. Dziuplanki i różnego rodzaju bezdenki — to wyraz wpływów pszczelnictwa ukraińskiego, a kószki — pszczelnictwa niemieckiego, które powszechnie stosowało je od setek lat.

W XVI i częściowo XVII w. pasiecznictwo przydomowe było w Polsce dobrze rozwinięte. Zapotrzebowanie na miód i wosk było wówczas bardzo duże. Ogromną część miodu zużywano na wyrób bardzo rozpowszechnio­nych miodów pitnych. Napój taki musiał znajdować się na stole zarówno- szlachcica czy mieszczanina, jak i chłopa. Wosk używano w dużych ilościach do wyrobu świec, stanowiących jedynie oświetlenie świątyń różnych wyznań oraz bogatszych domów. O dużej produkcji wosku, a więc i o dobrze rozwiniętym pszczelnictwie świadczy to, że znaczne ilości tego cennego produktu wywożono rokrocznie za granicę.

Przy dobrych ówczesnych pożytkach i dużym popycie na produkty pasieczne chów pszczół musiał być opłacalny, mimo że wydajność miodową pierwotnych uli nie mogła być wysoka. Toteż pasieki przydomowe mieli zarówno chłopi, jak i mieszczanie oraz szlachta czynszowa, a przy zamożniejszych dworach szlacheckich, gdzie corocznie zużywano mnóstwo na­pojów miodowych — miód odbierano z setek uli.

Metody gospodarki pasiecznej były oczywiście bardzo prymitywne, w gruncie rzeczy niewiele różniące się od stosowanych przez bartników puszczańskich. Uzyskiwanie dość znacznych korzyści z chowu pszczół umożliwiały tylko obfite pożytki i dbałość o stan pasieki, jaką odznaczali się z reguły ich właściciele.

Dobremu rozwojowi pasiecznictwa przydomowego w Polsce położyły kres zniszczenia, które powodowały wojny, trapiące bez-ustanku nasz kraj począwszy od połowy XVII wieku aż do ostatniego rozbioru. Pasieki przydomowe z natury rzeczy najłatwiej ulegały pożarom i rabunkom. Niepew­ne czasy i trudne warunki nie pozwalały na całkowitą odbudowę znisz­czonych pasiek, a przy ogólnej nędzy, jaką powodowała każda wojna, musiano myśleć pierwej o jakim takim zagospodarowaniu opuszczonych pól aniżeli o pasiekach.

Stopniowy upadek zarówno pasiecznictwa przydomowego, jak i bart­nictwa, jaki zaznaczył się wyraźnie w końcu XVII wieku, spowodowany był także innymi czynnikami. Pasieki prowadzone przez chłopów pań­szczyźnianych, mieszczan i szlachtę czynszową okładane były przez właś­cicieli ziemskich coraz to większymi ciężarami. Czasem był to dziesiąty pień pszczeli, a czasem i połowa korzyści uzyskiwanych z pasieki. Chów pszczół stawał się coraz mniej opłacalny, a niejeden pasiecznik niszczył z końcem sezonu lub łączył byle jak roje, aby uniknąć wysokiej daniny. Powodowało to duże straty, a w latach klęski dla pszczelnictwa właści­ciele pasiek byli nieraz zmuszeni do ich likwidowania.

Z końcem XVII wieku zmniejszyło się znacznie spożycie miodów pit­nych w (kraju. U klas zamożniejszych wypierały je wina sprowadzane po niskich początkowo cenach z Francji i Węgier, a u biedoty — wódka pędzona z żyta. Wskutek zmniejszonego zapotrzebowania na miód cena tego produktu w niektórych latach spadała tak bardzo, że spowodowała znaczne zmniejszenie się zainteresowania pszczelnictwem. Równocześnie następowało ubożenie pożytków wskutek wycinania lasów i zajmowania coraz większych powierzchni pod uprawę zbóż; stało się to przyczyną ogromnego spadku wydajności pasiek w większej części kraju.

Na początku XIX wieku pszczelnictwo w Polsce znajdowało się już w stanie dużego zaniedbania; produkcja miodu stała się tak niska, że w la­tach mniej sprzyjających nie zaspokajała potrzeb krajowych, a wosku prawie nie wywożono za granicę.

Pionierzy odrodzenia pszczelnictwa polskiego

Już w drugiej połowie XVIII stulecia zaczęto szukać przyczyn upadku pszczelnictwa w Polsce i wskazywać sposoby poprawy tego stanu rzeczy. Jednym z tych, którzy zdawali sobie sprawę z wielkiego zaniedbania, w jakim znajdowała się hodowla pszczół, był wybitny ówczesny botanik i zoolog — ks. Krzysztof Kluk. W jego czterotomowym dziele pt. „Zwie­rząt domowych i dzikich, osobliwie kraiowych, historyi naturalney po­czątki i gospodarstwo” (1779—1780) tom IV poświęcony jest „owadom i robactwu”, przy czym Kluk omawia szeroko życie pszczół, ich użytko­wość, rozmnażanie, pożytki pszczele, miód, choroby pszczół, a także bar­cie, ule i stosowaną w nich gospodarkę.

Opisując życie pszczół, Kluk prostuje mylne poglądy, zwalcza przesądy panujące wśród pszczelarzy owych czasów. Rozpatrując przyczyny upad­ku pasiecznictwa w Polsce, nie pomija warunków społeczno-ekonomicz­nych, które odegrały tu dużą rolę. Powszechnie praktykowany podział dochodów z tego rzemiosła, kiedy to „ubogi chłopek korzyścią z pszczół na połowę z panem dzielić się musi”, uważa ks. Kluk za rzecz wysoce niesprawiedliwą, odbierającą chłopu „rzetelną ochotę chodzenia koło nich” (pszczół).

Z końcem XVIII wieku, dzięki reformie szkolnictwa w Polsce, do nie­których szkół wyższych wprowadzono nauki rolnicze, a wśród nich i naukę pszczelnictwa. Ze szkół tych wyszli pierwsi wykształceni pszczelarze polscy. Do nich należał Mikołaj Witwicki (1780—1863), człowiek wszech­stronnie wykształcony (studiował także filozofię i prawo), doświadczony hodowca i doskonały organizator. Podróżując po Niemczech i Francji zwiedził liczne tamtejsze pasieki, a po powrocie do kraju założył na Wo­łyniu własną, która po niedługim czasie (ok. 2000 pni) dawała znaczne do­chody: Jako doskonały pszczelarz często bywał doradcą przy organizowa­niu przez ziemian gospodarstw pasiecznych. Opublikował wiele artykułów z zakresu pszczelnictwa, a w 1828 r. dwutomowe dzieło pt. „Pszczelnictwo krajowe, czyli o środkach i sposobach podniesienia pasiek do tego przy­najmniej stopnia, na którym dawniej w Polsce były”. W publikacjach swoich nawoływał do kształcenia pasieczników i zarzucenia rabunkowej gospodarki pasiecznej. Zalecał dokarmianie pszczół w latach głodowych, uprawę roślin nektarodajinych, zwłaszcza gryki, oraz zwalczanie chorób pszczelich. Za udział w powstaniu listopadowym Witwickiego zesłano (1831 r.) w głąb Rosji, gdzie spędził resztę życia, zdobywając i tam uzna­nie jako pszczelarz praktyk i autor dzieł o pszczelnictwie (pisanych w jęz. rosyjskim). Działalność Witwickiego wywarła duży wpływ na ówczesnych pasieczników. Była też ona zapowiedzią nowej ery dla polskiego pszczelnictwa, które powoli zaczęło się podnosić z upadku.

W pierwszej połowie XIX stulecia systematyczną naukę pszczelnictwa wprowadzono do programu niektórych szkół rolniczych, jak Instytut Rol­nictwa i Leśnictwa w Marymoncie pod Warszawą i Szkoła Rolnicza w Rut- kowszczyżnie. Coraz częściej zaczęto organizować kursy pszczelarskie. Wzbogaciła się literatura nszczelarska — rodzima i nrzekładowa. W oma­wianym okresie ukazały się dwie książki Leśniewskiego, zapoznające z zasadami chowu pszczół wzorowanych na metodzie Nutta, stanowiącej duży na owe czasy postęp, a wkrótce po nich — polskie przekłady dzieł Dzierżona (1850, 1853), które uczyły racjonalnego gospodarowania przy użyciu uli snozowych. Ule Dzierżona przez dłuższy czas uważano za naj­lepsze.

„Wielkim zwolennikiem metod Dzierżona i jego uli był Julian Lubie- niecki (1802—1862), wybitny pszczelarz pedagog, krzewiciel racjonalnego pszczelnictwa w Polsce. Największą jego zasługą było założenie w 1857 r. pierwszej stałej polskiej szkoły pszczelarskiej w Przemyślanach (koło Lwowa). Duże znaczenie miało wydanie obszernego dzieła Lubienieckiego pt. „Dokładna praktyczna nauka dla pasieczników” (1859—1860). Książka ta była pierwszym wyczerpującym podręcznikiem pszczelnictwa napisa­nym w języku polskim. Dzięki Lubienieckiemu pszczelarze zaczęli budo­wać ule dzierżonowskie, a także przerabiać na ule o budowie ruchomej kłody i bardziej pojemne bezdenki.

Jeszcze za życia Lubienieckiego działał na terenie dawnego Królestwa Polskiego ks. Jan Dolinowski, konstruktor pierwszego polskiego ula ramowego, a przy tym wybitny nauczyciel pszczelnictwa i propagator wprowadzeniu uli nowego typu. Dzięki dobrej znajomości literatury światowej i poznaniu stanu hodowli pszczół w kraju wiedział, że wydajność pasiek można podnieść jedynie przez zastosowanie ula o wyjmowanych ramkach. Opublikował wiele artykułów w czasopismach wychodzących w ówczesnym Królestwie Polskim, a wzorowa jego pasieka stała się celem wycie­czek pszczelarzy. W 1854 r. wydał książkę pt. „Chów pszczół w ścisłym połączeniu metody rojnej z miodną w stosownie na ten cel urządzonym ulu”. Druga jego praca: „Zasady pszczelnictwa zastosowane do konstruk­cji ula ramowego” (1859) zyskała duży rozgłos (przełożona na rosyjski).

W drugiej połowie XIX w. pod wpływem prac Lubienieckiego i Dolinewskiego ogromnie wzrosło w Polsce zainteresowanie pszczelnictwem. W tym okresie ukazało się jeszcze kilka książek o omawianej tematyce, a m.in. wznowienie dzieł Dolinowskiego. Ostatecznie jednak unowocześ­nienie pszczelnictwa w naszym kraju, dalszy jego rozwój i wprowadzenie nowszych metod gospodarki jest zasługą Ciesielskiego i Lewickiego — działających u schyłku XIX wieku.

Teofil Ciesielski (1847—1916), profesor botaniki na uniwersytecie we Lwowie, był badaczem biologii pszczół. W swoich pasiekach prowadził długoletnie obserwacje i doświadczenia z zakresu fizjologii pszczoły i życia rodziny pszczelej. Prowadził także badania nad chorobami i pasożytami pszczół oraz nad wartością roślin pożytkowych. Był założycielem i długo­letnim prezesem Zjednoczonego Galicyjskiego Towarzystwa dla Pasiecz- nictwa i Ogrodnictwa, organizatorem niezliczonych kursów i odczytów, redaktorem i wydawcą czasopisma „Bartnik Postępowy”, które wycho­dziło bez przerwy w latach 1875—1914. Wydał on obszerny podręcznik (przełożony na rosyjski), na owe czasy doskonałe dzieło: „Bartnictwo; czyli hodowla pszczół dla zysku” (tom I — „Przyroda pszczół”, 1895: tom II — „Gospodarka w pasiece”, 1901). Ciesielski był konstruktorem ula ramowego wzorowanego na ulu Dzierżona (otwierany z boku); nazwał go „słowiańskim”. Ul ten zyskał dużą popularność na terenie Małopolski.

Dalsze unowocześnienie gospodarki pasiecznej na terenie ówczesnego Królestwa Polskiego należy przypisać Kazimierzowi Lewickiemu (1847-1902). Znając wady ula Dolinowskiego, ulepszanego już zresztą przez wielu późniejszych konstruktorów, Lewicki zbudował (ok. 1870 r.) ul własnego typu, nazwany stojakoleżakiem. Ul ten miał również ramki wyj­mowane od góry i był o wiele wygodniejszy w obsłudze niż wcześniejsze dzięki zastosowaniu w ramkach górnej beleczki szerszej od pozostałych. Toteż rozpowszechnił się szybko w centralnej Polsce i częściowo w Rosji, a po pewnych zmianach przekształcił stopniowo w ul warszawski. Do spopularyzowania nowego typu uli ramowych oraz nowoczesnego sprzętu pa­siecznego (miodarka, podkurzacz, węza) znacznie przyczyniło się założone przez Lewickiego Muzeum Pszczelnicze w Warszawie (1882 r.). Muzeum to miało własną pasiekę, bibliotekę, stałą wystawę uli i nowoczesnego sprzętu, warsztaty budowy uli i przyborów pasiecznych oraz pracownię do wyrobu węzy. Przy muzeum odbywały się stale kursy dla pszczelarzy. Lewicki opublikował wiele artykułów fachowych, opracował doskonałe na owe czasy podręczniki, rozchodzące się w kilku kolejnych wydaniach. W latach 1886—1888 wydawał w Warszawie redagowany przez siebie miesięcznik (od 1887 — dwutygodnik) „Pszczoła”. Trudności finansowe zmusiły go do zaniechania działalności wydawniczej i związanej z Muzeum Pszczelniczym. Pod koniec życia stracił on wzrok, ale mimo to nie zanie­chał działalności publicystycznej w pismach rolniczych.

Działalność Ciesielskiego i Lewickiego zamyka ostatni historyczny etap pracy nad przekształcaniem zaniedbanej niegdyś hodowli pszczół w Polsce ‚w ważną i na ogół dobrze postawioną gałąź gospodarki rolnej.

Przeczytaj część pierwszą

Źródo: Hodowla Pszczół – Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *